Pożegnanie z Marią - streszczenie




Streszczenie opowiadania Pożegnanie z Marią z Opowiadań Tadeusza Borowskiego.

I

Narrator i Maria - jego narzeczona siedzieli w pomieszczeniu i rozmawiali o poezji. W oddali czerniał spalony dom, na prawo od domu rysowało się bezlistne drzewo. Powoli zapadał zmrok. Światło odbijało się w ustawionych na stole brzuchatych kieliszkach, a cień przesuwał się po talerzach z niedojedzonymi potrawami. W oddali słychać było łoskot pociągów.

Z pokoju obok dobiegały dźwięki patefonu, odgłos tanecznych kroków i dziewczęcy śmiech. Drzwi od tego pokoiku otworzyły się nagle i do pomieszczenia, w którym przebywali Tadeusz z Marią wszedł podpity Tomasz (redaktor czasopisma, radykalny lewicowiec) w towarzystwie ciężarnej małżonki. Obwieścił, że wódki już nie ma, a gospodarz słabo się stara. Po chwili obydwoje wyszli. Maria oznajmiała, że musi już iść, bo od rana zaczynała pracę (przygotowywała i rozwoziła bimber; okupacja zmuszała ludzi do różnych działań, które były szansą na przetrwanie) Przed wyjściem przejrzała jeszcze księgozbiór Tadeusza znajdujący się w pokoju, gdzie odbywało się spotkanie towarzyskie. Z podręcznej biblioteczki wybrała „Hamleta" - miała przygotować lekturę na wtorkowy komplet (komplety - tajne nauczanie, Maria studiowała polonistykę na podziemnym uniwersytecie).

Młodzież tańczyła i prowadziła rozmowy, wszyscy byli trochę pijani. Apoloniusz trzymał na stole brudne nogi i rozprawiał o najeździe Wandalów na Kartaginę. Wśród znajomych Tadeusza był także Piotr i Pianista, niedawno ochrzczony (wcześniej „wyznania narodowego"). Przez jakiś czas spotykał się z pewną pianistką, ale rodzice chłopaka nie wyrażali zgody na ślub, ostatecznie jednak ustąpili i związek został zawarty. Użyczyli muzykom pokoju do spania i fortepianu do ćwiczeń oraz kuchni do produkcji bimbru.

Do Marii dosiadła się Żydóweczka - uciekinierka z getta. Wcześniej była pieśniarką i niczego jej nie brakowało. W trakcie okupacji jej życie zmieniło się diametralnie i cieszyły ją zwykłe rzeczy: filiżanka z herbatą, kanapki, szczoteczka do zębów. Żydówka uważała, że po aryjskiej stronie również powstanie getto, jej rodzina nadal przebywała za murami.

Do pomieszczenia wszedł Tomasz i wskazując na okno, poinformował o przyjeździe furmana. Tadeusz wraz Tomaszem poszli otworzyć bramę. Koła wozu utknęły w rynsztoku i koń nie mógł ruszyć. Przechodził obok żandarm - wartownik pilnujący położonego nieopodal budynku dawnej szkoły miejskiej, w którym obecnie więziono „ochotników" przeznaczonych na roboty do Rzeszy i zasugerował, że na wozie znajduje się nadmiar bagażu. W końcu udało się wprowadzić wóz na podwórze i przystąpiono do rozładunku. Zgromadzone na furmance rzeczy należały do starej doktorowej. Kobieta miała pozwolenie na opuszczenie getta, otrzymała je dzięki odpowiednim układom, a pomógł jej w tym zięć. Reszta rodziny: córka i jej mąż (zięć doktorowej) mieli jeszcze jakieś sprawy do załatwienia po tamtej stronie.

Furman poszedł oporządzić konia. Przechodząc w pobliżu kantoru, uchylił czapki. Przed budynkiem stała Maria, pożegnała się z Tadeuszem.



Chcesz być na bieżąco? Dodaj swój adres e-mail do newslettera!

Wpisz adres E-mail: